Od wielu lat uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 pod kierunkiem nauczycielki Anny Kursy walczą o zdrowie kasztanowców, systematycznie usuwając ich największego szkodnika – szrotówka kasztanowcowiaczka.

 

Szrotówek kasztanowcowiaczek to brązowy motyl, który sieje spustoszenie wśród kasztanowców w całej Europie. Pojawił się w połowie lat osiemdziesiątych w Macedonii i wystarczyło mu zaledwie kilkanaście lat, aby owładnąć całym naszym kontynentem. Szrotówek jest groźny dla kasztanowca, ponieważ jego gąsienice wgryzają się w liście, powodując ich usychanie i przedwczesne opadanie.

Jak podają przyrodnicy,  samice składają na zewnętrznej stronie liści około 40-60 jaj, z których po dziesięciu dniach wylęgają się larwy. Na liściach powstają tzw. miny, które osiągają długość 3-4 cm i mają jasnobrązowe zabarwienie. Larwy zmieniają się w poczwarki, z których jedna część zmienia się w motyle, a druga owinięta w kokon, przeczekuje na drzewie lub w opadłych liściach do kolejnego sezonu. W Polsce zauważono tego groźnego szkodnika na początku lat dziewięćdziesiątych. W naszych warunkach klimatycznych rozwija trzy pokolenia w ciągu roku.  Co gorsze, można go już zobaczyć na klonach i lipach. Jak z nim walczyć i ograniczyć jego żerowanie, aby zachować w naszym krajobrazie piękne kasztanowce i nie narażać innych drzew?

Najprostszym i najtańszym sposobem jest dokładne i systematyczne wygrabianie liści jesienią i spalenie ich. Liście konieczne muszą być spalone, ponieważ poczwarki szrotówka są odporne na mrozy i potrafią przeżyć  bardzo mroźną zimę.  Taką właśnie metodę walki o zdrowie kasztanowców stosują w Szkole Podstawowej nr 2. Od 2010 roku – każdej jesieni Anna Kursa, nauczycielka przyrody, angażuje swoich uczniów i wraz z nimi zbiera liście kasztanowców.  – Na jednym drzewie – mówi A. Kursa – może znajdować się nawet sto poczwarek tego niechcianego „lokatora”, który w ciągu sezonu potrafi zniszczyć większość jego liści, co w konsekwencji może doprowadzić do obumarcia kasztanowców. Uczniowie grabią opadłe liście, zbierając je do worków, które zostają później zutylizowane. Nieoceniona jest tu pomoc pracowników Urzędu Miasta, którzy dostarczają młodym ekologom niezbędne materiały.

Może pomożemy uczniom dwójki w tej trudnej walce ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem? I od tej jesieni będziemy zbierać liście i palić je, aby naszym potomkom tuż przed maturą również kwitły kasztany.

 

Fot. SP 2